pokaż na mapie pomniejsz mapę pełny ekran > <
rozszerz mapę >

Zbójnicki skok – Przełom rzeki Dunajec

Punkt na szlaku: W kręgu mitów i legend

Jednym z popularnych wątków legend pienińskich jest motyw zbójnika. Wywodzi się z bogatej tradycji zbójnickiej, która utrzymywała się na obszarze polskich Karpat i Pogórza Karpackiego ponad trzy wieki. Trwała od początków XVI po połowę XIX stulecia. czytaj więcej

Jednym z popularnych wątków legend pienińskich jest motyw zbójnika. Wywodzi się z bogatej tradycji zbójnickiej, która utrzymywała się na obszarze polskich Karpat i Pogórza Karpackiego ponad trzy wieki. Trwała od początków XVI po połowę XIX stulecia. Ucisk chłopów przyczynił się do coraz częstszych ich występków, które na stałe wpisały się w codzienny element krajobrazu kulturowego i społecznego tego okresu. Powstaniu szeregu opowieści o zbójnikach sprzyjały autentyczne postacie, które obrastały z czasem w legendy. W podaniach i przekazach ustnych niejednokrotnie postaciom tym przypisywano nadludzką siłę, zwinności czy urodę. Brawurowa ucieczka harnasia[1] z zamku i niewiarygodny wyczyn, jaki miał mieć miejsce nad rzeką Dunajec, to właśnie wątki jednej z owych legend.

Bohaterem opowieść o zbójnickim skoku jest Janosik[2]. Pewnego razu wraz z kamratami bawił się on w pobliskiej karczmie. Uśpiona winem czujność harnasia sprawiła, że stał się dla żandarmów łatwym do pokonania przeciwnikiem, którzy już od dawna pragnęli go pojmać za jego występki i oddać w ręce sprawiedliwości. Zawiadomieni przez zdradzoną kochankę Janosika hajducy przybyli i z łatwością obezwładnili harnasia. Wtrącili go do lochu w niedzickim zamku i sami poszli się bawić. Osądzenie więźnia zostawili na następny dzień, bowiem było już bardzo późno. Gdy alkoholowe upojenie minęło, Janosik opamiętał się, rozerwał stalowe kajdany, które go krępowały, wyważył drzwi i wyszedł na dziedziniec. Stąd wspiął się na mur i zeskoczył z niego ku wolności. Nie minęło wiele czasu, gdy hajducy zorientowali się i rozpoczęli pogoń za harnasiem. Ścigali go aż do samego Dunajca, gdzie zbójnik za sprawą swoich rzekomych boskich zdolności przeskoczył koryto rzeki i zniknął w ciemnościach. Pozostał po nim jedynie ślad kierpca odbity w skale.

Legendę tę można często usłyszeć z ust flisaków[3], którzy opowiadają ją turystom podczas spływu Dunajcem w swój malowniczy, niepowtarzalny sposób. Co więcej, wskazują oni miejsce owego skoku i ślad kierpca, który Janosik pozostawił na skale. Znajduje się na lewym brzegu rzeki Dunajec, tuż za tzw. „wrotami przełomu” w Sromowcach Niżnych, w pobliżu Trzech Koron. Właśnie tam wysokie skały po obu stronach tworzą ciasne zwężenie o szerokości ok. 12 m. Miejsce to zwane jest „Na Głębokie” i rzeczywiście przy 12 m[4] jest jednym z najgłębszych na rzece. Na dowód tego flisacy wrzucają pionowo do wody żerdki – służące im do sterowania tratwami – które wypływają na powierzchnię po paru sekundach. Ten efektowny zabieg najlepiej obrazuje głębokość tego miejsca.

Odbity na skale ślad kierpca można zobaczyć na własne oczy, wybierając się na spływ Przełomem Dunajca. 18-kilometrowy odcinek spływu z różnicą poziomów 36 m pokonamy w ciągu niespełna 2,5 godzin. Tę wspaniałą przygodę zaczniemy w Sromowcach-Kątach, gdzie znajduje się początkowa stacja flisaków. Na przestrzeni ostatnich dekad stacja ta kilkukrotnie zmieniała swoją lokalizację. Do 1960 r. znajdowała się w Sromowcach Niżnych, kiedy to pod zamkiem niedzickim oddano do użytku nową przystań. W tym miejscu funkcjonowała do 1975 r. W związku z planowaną wówczas od lat 60. budową zapory w Czorsztynie[5], zakończoną w 1997 r., stację początkową przeniesiono 6,5 km poniżej koryta – do Sromowiec-Kąt. Przystań w Sromowcach Niżnych obecnie funkcjonuje już tylko jako stacja pośrednia.

Wyruszywszy ze stacji początkowej, przepływamy koło Macelowej Góry (800 m n.p.m) objętej ścisłym rezerwatem. Dunajec wije się wzdłuż krętego koryta i przełomu, zaskakując nie tylko pięknem wapiennych formacji skalnych, malowniczym krajobrazem, ale i częstą zmianą kierunków koryta, bowiem mijamy aż siedem zakoli. Przez większą część spływu rzeka stanowi naturalny pas graniczny pomiędzy Polską a Słowacją. W pewnym momencie spływ dzieli się na dwie odnogi, tworząc wyspę o długości 2 km. Spływ przebiega nowym korytem rzeki, który Dunajec wytoczył podczas wielkiej i tragicznej w skutkach powodzi stulecia. Nawiedziła ona dolinę Dunajca w lipcu 1934 r. Wówczas woda zalała całą równinę, zniszczyła lub uszkodziła ponad 20 tys. gospodarstw domowych. Drewniane domy spłynęły nawet kilkanaście kilometrów w dół rzeki, w okolice Zakliczyna. Zniszczonych zostało około 170 km dróg, blisko 80 mostów, zanotowano ofiary wśród ludzi. Powódź była wynikiem kilkudniowych obfitych opadów w górach, charakterystycznych dla tego rejonu. Objęła również zasięgiem dorzecza Raby, Wisłoki i Skawy. Spowodowała niepowetowane straty materialne na przeszło 100 mln zł przedwojennych.

Mijamy wyspę, odnogi rzeki łączą się w jedno koryto. Nieco później płyniemy wzdłuż Sromowiec Niżnych ze wspomnianą stacją pośrednią. Stąd rozpościera się imponujący widok masywu Trzech Koron, na którym znajduje się punkt widokowy. Przepływamy pod kładką łączącą Polskę z Słowacją oraz mijamy Czerwony Klasztor po stronie słowackiej. Powoli zbliżamy się do wrót przełomu, gdzie nurt rzeki przyśpiesza. Właśnie tutaj płyniemy obok skalnych formacji Ostrych Skał, Skał Grabczychy, Zbójnickich Skał oraz owianego legendą Zbójnickiego Skoku. Opływamy Klejową Górę (580 m n.p.m.), żegnając się z widokiem Trzech Koron. Płyniemy następnie obok Skał Siedmiu Mnichów, omijamy górę Facimiech (668 m n.p.m). W następnym odcinku nurt rzeki się uspokaja. Nieco później ukazuje się nam przepiękna Sokolica (747 m n.p.m.) z reliktową sosną, która stała się już znakiem rozpoznawczym i symbolem Przełomu Pienińskiego. Na szczycie jej również znajduje się punkt widokowy. Następnie mijamy Loch, najgłębsze miejsce spływu (18 m), a nieco później słowacką przystań końcową, skąd granica polsko-słowacka przebiega już szczytami gór. Dopływamy do wrót kończących przełom – Hukową Skałę po lewej, a Białą Skałę po prawej.

Spływ kończymy w Szczawnicy, gdzie znajduje się przystań końcowa. Chętni turyści mogą udać się aż do stacji załadunkowej w Krościenku nad Dunajcem, gdzie flisacy demontują drewniane tratwy – zbijane z desek czółna o długości 5,75 m i szerokości 45 cm. Stąd transportują je do stacji początkowej w Sromowcach-Kątach, aby po raz kolejny kultywować tę piękną tradycję spływu. W drodze ku stacji załadunkowej, zaraz przy przysiółku Piaski możemy podobno zobaczyć pozostałości po drewnianym moście zerwanym podczas wspomnianej powodzi stulecia.

Przełom Dunajca to wyjątkowe miejsce na skalę europejską. Pierwsze spływy o charakterze turystycznym odbywały się już w latach 40. XIX w. Czółna budowane były wówczas z pni drzew. Pierwotnie jednak spławiano tu drewno do Korczyna, Szczucina nad Wisłą, a nawet Gdańska. Po wybudowaniu zapór w Rożnowie i Czchowie w połowie XX w. spływ stał się niemożliwy. Z kolei zapora Czorsztyn, która znajduje się powyżej koryta rzeki Dunajec odgrywa ogromne znaczenia w utrzymaniu odpowiedniego poziomu wody na potrzeby spływu Przełomem Pienińskim. Niewielu turystów zdaje sobie sprawę z faktu, iż w letnim okresie turystycznym, czyli od kwietnia do października, zapora ponad czterokrotnie podwyższa naturalny przepływ rzeki, dzięki czemu spływ Dunajcem jest możliwy. Obecnie zbiornik retencyjny i zapora należy do spółki Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica, która jest własnością Skarbu Państwa. Pozostaje nam tylko liczyć, iż zmiana właściciela w związku z planowaną prywatyzacją firmy nie przyczyni się do zmiany jej podstawowych funkcji podwyższania przepływów minimalnych poniżej zespołu zapór w Czorsztynie i Sromowcach Wyżnych.

Po samej długości śladu kierpca, którego Janosik miał rzekomo pozostawić na brzegu rzeki można uznać, iż musiał być on olbrzymem. To najlepiej obrazuje legendarny charakter tego wyczynu. Chociaż Janosik był postacią autentyczną, nie wybijał się na tle karpackich zbójników. Urodził się 25 stycznia 1688 r. we wsi Terchowa na Słowacji. Swoją działalność rabuś uprawiał niespełna dwa lata: pomiędzy 1711 a 1713 r. Wyrok na nim wykonano w 1713 r. w Liptowskim Mikułaszu. Umarł chlubną dla zbójnika śmiercią przez powieszenie za poślednie żebro. Co więcej, nigdy nie przebywał na północnej stronie Tatr. Pomimo tego jest bardzo popularnym bohaterem w kulturze ludowej polskich Karpat. Być może za sprawą rodzimego serialu telewizyjnego początku lat 70. „Janosik”, osadzonego w realiach końca XVIII w. i nawiązującego do postaci karpackiego zbójnika, jakim był Juraja Janosik.

[1] Przywódca zbójników, kompanii.

[2]W oparciu o „Legendy Pienin” autorstwa dr Urszuli Janickiej-Krzywdy.

[3] Przedstawiciel grupy zawodowej zajmującej się w dawniej Polsce flisem. Nazwa flisaków pochodzi od słowa flis – rzeczny spływ, związany z transportem drzewa i towarów. Stanowił najważniejszą formę transportu oraz istotną gałąź gospodarki. Siedziba Stowarzyszenia Flisaków mieści się w Sromowcach Wyżnych.

[4] Inne źródła podają, iż głębokość w tym miejscu wynosi 9 m.

[5] Więcej na ten temat: trasa tematyczna Zapory i Jeziora

Komentarze
Musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się!
Zdjęcia