pokaż na mapie pomniejsz mapę pełny ekran > <
rozszerz mapę >

Bochnia i inne miejscowości Małopolski - procesy o czary

W XVI i XVII w. wizerunek diabła i czarownic skutecznie zakorzeniał się w świadomości ówczesnego społeczeństwa. Mimo, że procesy o czary toczyły się już od jakiegoś czasu i odbywały się przed sądami biskupimi, a oskarżenia często okazywały się niezasadne i obwiniane kobiety zwalniano, to wszechobecna mania doszukiwania się diabelskich wspólniczek wciąż narastała. czytaj więcej

W XVI i XVII w. wizerunek diabła i czarownic skutecznie zakorzeniał się w świadomości ówczesnego społeczeństwa. Mimo, że procesy o czary toczyły się już od jakiegoś czasu i odbywały się przed sądami biskupimi, a oskarżenia często okazywały się niezasadne i obwiniane kobiety zwalniano, to wszechobecna mania doszukiwania się diabelskich wspólniczek wciąż narastała. Przejawem tego były toczące się m.in. na Podkarpaciu i w Karpatach – już według niemieckich wzorów – procesy przed władzami świeckimi. Decyzją Sejmu krakowskiego z 1543 r. sprawy o czary oddane były pod jurysdykcję duchowieństwa, z zastrzeżeniem, iż w razie wynikającej z nich szkody, np. uszczerbków na zdrowiu, bydle, urodzaju itp., sądy świeckie miały prawo rozpatrywać je jako przestępstwo. Ponieważ szkód dopatrywano się prawie w każdej sprawie spornej, procesy o czary przeszły faktycznie całkowicie pod pieczę sądów świeckich.

Rzeczywiście o tę zasadę oparto się w Bieczu w 1645 r.[1], kiedy czary traktowano jako przestępstwo publiczne na równi z buntem czy zbójnictwem. Wielokrotnie wśród oskarżonych o czary były żony drobnych rzemieślników lub handlarzy, np. Dorota Pilecka[2] sądzona w Słomnikach w 1674 r. W procesach poddawano oskarżone wymyślnym próbom, a gdy im nie sprostały – orzekano winę. W 1674 r. w Słomnikach sądzono Krystynę Gajową. Pod wpływem tortur nic nie zeznała, ale poprzez próbę wody udowodniono jej paranie się czarną magią: "kiedy ją kąpali … nie mogła utonąć… sama dobrowolnie wypływała i do brzegu przychodzieła"[3]. Zapadały wyroki skazujące niezależnie od poziomu absurdu zarzutów. W Dobczycach w 1685 r. skazano żonę organisty. Podobno, gdy diabeł kradł ją z łóżka na sabat w Wigilię św. Wojciecha, to zrobił to tak szybko, że jej mąż aż się przestraszył[4]. Częste też były zarzuty czynienia szkody zwierzętom. W Ptaszkowej koło Grybowa Michał Grebel oskarżył Zafię Sinowczankę o psucie nabiału [5]. Niekiedy procesy wszczynano bazując na plotce tak, jak to miało miejsce w Bieczu[6] w 1645 r. w przypadku Gertrudy Zagrodzkiej.

Podczas procesów stosowano tortury celem uzyskania informacji o innych czarownicach. W Wiśniczu w 1688 r. torturowana przed sądem Jadwiga Marcowa powołała na swe wspólniczki aż 15 kobiet z okolic Bochni. Większość z nich straciła życie na stosie. W dodatku jedna z nich, poddana przed śmiercią mękom, oskarżyła o czary i kontakty z diabłem 6 kolejnych kobiet[7]. Regina Wojciechowska z Kłaju – ostatnia z oskarżonych – podała nazwiska kolejnych wspólniczek. Kara śmierci zapadła również w procesie w Kasinie Wielkiej w 1634 r[8]. Nie zawsze jednak procesy kończyły się orzeczeniem winy i spaleniem. W Wiśniczu w 1622 r. Zofia zwana Siciarką zarzuciła Tomaszowi Gabońskiemu, że ją zaczarował i że z tego powodu nie wiodło jej się w handlu. Mężczyznę uniewinniono, a na kobietę nałożono grzywnę i areszt. W trakcie innych procesów oskarżone nierzadko same przyznawały się do winy[9]. Maryna Mazurkowa z Bochni oświadczyła, iż uczyła się czarów na polu miejscowego kanonika, który zresztą miał jej dać 1000 złotych za zesłanie nieurodzaju na zboża[10]. Oprócz procesów o czary bywały również i samosądy, podczas których bez orzekania o winie karano podejrzane. Wyroki wykonywano w różnych miejscach. W Wiśniczu egzekucje odbywały się – podobno – na granicy miasta z Królówką – pobliską miejscowością. W Bochni w XVII w. spośród – jak się ocenia – około 30 niewiast ponad połowa spłonęła na Rynku. Pławiono je natomiast w stawie na Wójostwie – przy drodze do kaplicy na Murowiance[11].

Aktualnie, spośród 25 bocheńskich obiektów nieruchomych wpisanych w rejestr zabytków województwa małopolskiego, tylko nieliczne sięgają czasów procesów o czary. Jednym z nich jest Rynek – centralny element średniowiecznego układu szachownicowego, z którego wybiega 9 ulic. Układ urbanistyczny Bochni pozostaje niezmieniony od XIII w. Jego najstarsze fragmenty mogą sięgać nawet XVI stulecia. Właściwie tylko barokowe kamieniczki przy południowej pierzei Rynku – nr 2 i nr 3 – dają dzisiaj wyobrażenie o charakterze dawnej zabudowy rynkowej. W domu opatrzonym numerem 2 (dawna waga miejska) ma swoją siedzibę Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej. W pobliżu znajduje się również dawny klasztor Dominikanów. Dwuskrzydłowy, obecnie późnobarokowy, lecz wiele elementów architektonicznych wskazuje na to, że powstał wcześniej. Aktualnie znajduje się w nim Muzeum im. prof. Stanisława Fischera.

Bochnia jest jednym z najstarszych miast dzisiejszej Małopolski. Znajduje się na granicy Pogórza Karpackiego. Najstarsza zachowana informacja pisana o Bochni pochodzi z 1198 r. W 1248 r. znaleziono tam złoża soli kamiennej. Było to pierwsze takie odkrycie na ziemiach polskich. Uruchomienie wydobycia soli nastąpiło rok później. Wkrótce – 27 lutego 1253 r. – Bolesław Wstydliwy wydał w Korczynie akt lokacyjny miasta Bochni z licznymi przywilejami. Miasto otrzymało polską nazwę Bochnia. Dzięki korzystnemu położeniu przy szlakach handlowych (z Zachodu Europy na Ruś i do Azji Mniejszej oraz z Węgier nad Morze Bałtyckie) Bochnia została włączona w międzynarodową wymianę handlową, stając się ważnym ośrodkiem tranzytowym. Kopalnia przez wieki dawała utrzymanie mieszkańcom miasta i okolicznych miejscowości.

Na Rynku miasta stoi pomnik króla Kazimierza Wielkiego, któremu Bochnia zawdzięcza rozkwit. Pomnik na cześć ojca i wielkiego dobrodzieja miasta wzniesiono w 1871 r. To właśnie za panowania Kazimierza Wielkiego wzniesiono ratusz, mury obronne, a w 1357 r. powstał szpital - przytułek dla górników – jeden z pierwszych tego typu na ziemiach polskich. Okres największego rozwoju Bochni przypada na XIV – XVI w. O wysokim poziomie życia w Bochni świadczyć może fakt, iż już w XV stuleciu miasto posiadało wodociąg miejski (tzw. rurmus). W XIV i XV w. Bochnię – obok Krakowa i Sandomierza – zaliczano do największych miast Małopolski. Dobrobytowi towarzyszył także rozwój kulturalny. W XV stuleciu Bochnia wchodziła w skład Sądu Sześciu Miast Prawa Niemieckiego[12] - sądu apelacyjnego, trzeciej instancji.

Owe świadectwa świetności tego wspaniałego miasta i zamożności jej mieszkańców nie przetrwały niestety do naszych czasów. Już od drugiej połowy XVI stulecia zaczął się powolny zmierzch świetności Bochni, aby przerodzić się z czasem w jej upadek. Wiek XVII był dla Bochni pasmem ciągłych nieszczęść: epidemii, przemarszów wojsk, podpaleń, rabunków. Podczas wojen szwedzkich 1655 - 1657, zrujnowano umocnienia miejskie, kościół parafialny, podupadł ratusz, miasto rozgrabiono doszczętnie. Kres Bochni przyniosły oddziały siedmiogrodzkie.

Aktualnym symbolem dawnej świetności miasta jest kopalnia soli[13], która obecnie stanowi największą atrakcję turystyczną regionu udostępnioną do zwiedzania jako trasa turystyczna. Kopalnia soli w Bochni to najstarszy ośrodek wydobywczy soli w Polsce. Po 750 latach zasoby zostały wyczerpane i eksploatację wstrzymano z końcem ubiegłego wieku. Spośród kilku szybów najstarszym jest Sutoris, wydrążony już w XIII w. W kopalni znajduje się wiele kapliczek. Największą z nich jest kaplica św. Kingi z połowy XVIII stulecia. W zabytkowych podziemiach możemy zobaczyć unikatową na skalę światową ekspozycję, gdzie przy wykorzystaniu nowoczesnych technik przedstawiono procesy geologiczne, historię, obyczaje oraz rozwój techniki górniczej na przestrzeni wieków. Kopalnia wykorzystywana jest również do celów leczniczych dzięki specyficznemu mikroklimatowi podziemnych komór solnych. Leczy się tutaj schorzenia alergiczne górnych dróg oddechowych i skóry. Odwiedzając kopalnię, warto również zwrócić uwagę na pobliski park archeologiczny „Osada VI Oraczy”, stanowiący rekonstrukcję średniowiecznej wioski górniczej - typowej osady małopolskiej połowy XIII w.

[1] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 137.

[2] M. Ostling, Between the Devil and the Host: Imagining Witchcraft in Early Modern Poland, str. 29.

[3] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 407.

[4] M. Oleszkiewicz, G. Pyla, Magia dawna i codzienna. Gazeta Krakowska, 2008.

[5] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 384.

[6] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 364.

[7] W oparciu o… A. Stachoń, Wspólniczki diabła. Czarownice z Bochni, Wiśnicza, Uścia Solnego i okolicznych wsi, [w:] Rocznik Bocheński, T.III,1995.

[8] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 382.

[9] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 302.

[10] M. Pilaszek, Procesy o czary w Polsce w wiekach XV - XVII, str. 287.

[11]W oparciu o… A. Stachoń, Wspólniczki diabła. Czarownice z Bochni, Wiśnicza, Uścia Solnego i okolicznych wsi, [w:] Rocznik Bocheński, T.III,1995.

[12] W latach 1356-1725 Sąd Najwyższy – trzeciej instancji w strukturze sądownictwa miast polskich lokowanych na prawie magdeburskim. Wśród nich znajdowały się uprzywilejowane miasta Małopolski: Kraków, Nowy Sącz, Kazimierz, Wieliczka i Olkusz.

[13] www.kopalniasoli.pl

Komentarze
Musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się!
Zdjęcia